Na granicy Bytomia i Tarnowskich Gór,. w starym wyrobisku po kopalni dolomitu, którego eksploatacja zakończyła się 30 lat temu, po wyczerpaniu złoża, znajduje się teren rekreacyjny o nazwie Sportowa Dolina. Można tam, między innymi, pojeździć na nartach. Go ciekawe, pod wyrobiskiem mieści się Główny Zbiornik Wód Podziemnych T2 Gliwice, z którego korzystają Tarnowskie Góry, Bytom i Gliwice.
Sportowa Dolina, jako właściciel terenów, na których prowadzi działalność rekreacyjną, zobowiązana jest do przestrzegania prawa, w tym przepisów dotyczących ochrony środowiska. W przypadku, np. wykrycia skażenia gleby, musi na własny koszt usunąć źródło owego skażenia.
Zanieczyszczenia wykryto po wij i lokalnej przedstawicieli Zrzeszenia Ekspertów Ekologii z Katowic; chodzi o obecność substancji ropopochodnych, co w praktyce oznacza, że do zbiornika wody pitnej może przedostać się szczelinami, a tych w dawnym wyrobisku nie brak, paskudztwo, które spowoduje z kolei skażenie wody pitnej. 10 września 2010 Sportowa Dolina otrzymała decyzję Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nakazującą przeprowadzenie działań naprawczych, polegających na „wydobyciu na obszarze 2 ha, metodą ex-situ, gruntu zanieczyszczonego substancjami ropopochodnymi, ocenie stanu zanieczyszczenia oraz przekazaniu zanieczyszczonego gruntu do unieszkodliwienia poza obszar prowadzonych prac”.
Sportowa Dolina podjęła działania mające na celu wykonanie polecenia RDOŚ poprzez podpisanie umowy z Dolnośląskimi Kopalniami Kruszyw Drogowych Holding S.A., który przyjął na siebie obowiązek wywiezienia skażonej gleby, a następnie unieszkodliwienia toksyn na podstawie odrębnie za¬wartych umów z firmami, które mają pozwolenia na zajmowanie się odpadami niebezpiecznymi.
Ponieważ prace rozpoczęły się pod koniec sierpnia 2011, a pozostał miesiąc do zakończenia działań określony w decyzji RDOŚ,
Sportowa Dolina wystąpiła do RDOŚ o przesunięcie terminu zakończenia robót o rok i ich rozszerzenie, ponieważ w międzyczasie znaleziono więcej ognisk skażenia. DKKD Holding S.A. wystąpił o opinię prawną, jak się powinien zachować w sytuacji występowania skażeń, które niezwłocznie należy usunąć, oraz upływającego terminu zakreślonego przez RDOŚ. Opracowano trzy opinie prawne; ich autorzy stali na stanowisku, że, niezależnie od upływu terminu, należy wykonać prace usunięcia skażeń, tym bardziej, że w uzasadnieniu decyzji RDOŚ sama takie stanowisko wyraziła stwierdzając, że „działania naprawcze zostaną zakończone, kiedy wyniki badań wskaźników określonych w rozporządzeniu ministra środowiska wykażą, że zawartość oleju mineralnego w gruncie nie będzie przekraczała wartości dopuszczalnych określonych dla obszaru B”. Obecnie w miejscach skażeń zawartość oleju w gruncie przekracza dopuszczalny poziom 80 RAZY!
DKKD Holding S.A. mógł wywozić od¬pad, który powstawał po przeprowadzeniu szerokopasmowych wykopów i który został zakwalifikowany jako nie niebezpieczny, na podstawie umowy ze Sportową Doliną, która nie chciała zmieniać wyglądu przyrodniczego tego obszaru na księżycowy, tj. rozkopany; tym bardziej, że określenie poziomu skażenia, zgodnie z decyzją RDOŚ, następowało metodą organoleptyczną, czyli na oko i nos.
Całą sprawą zainteresowała policja, która dokonywała rozpoznania w tym miejscu i interweniowała kilka razy, bo Okolicznym mieszkańcom, nie podobał się hałas pracujących maszyn, W końcu, 16 października, funkcjonariusze Komendy
Miejskiej Policji, w Bytomiu przeprowadzili nalot na SD i zamknęli teren, z którego usuwano skażenia. Dzień później Prokuratura Rejonowa w Bytomiu, bez zapoznania się z materiałem dowodowym, przedstawiła zarzuty prezesowi Doliny Sportowej i prezesowi DKKD Holding S.A. Józefowi J. Prokurator Prokuratury Rejonowej .w Bytomiu Piotr Wolny napisał , że na tym terenie dokonuje się eksploatacji górniczej bez zezwolenia. Nie uzasadnił jednak swojego stanowiska.
Na powyższy zarzut padła odpowiedz, że DKKD Holding S.A. działa zgodnie z Ustawą o odpadach z 27. kwietnia 2001, a nie Ustawą prawo
geologiczno-górnicze. Na tą okoliczność DKKD Holding S.A. otrzymał opinię geologiczno-górniczą, z której wynika jednoznacznie, że:
„NA TERENIE PROWADZONYCH PRAC PROWADZONO REKULTYWACJE W NIECZYNNYCH WYROBISKACH POGÓRNICZYCH WYPEŁNIONYCH NASYPAMI. NASYPY TE BYŁY ODPADAMI, WYSIEWKAMI DOLOMITOWYMI GLINIASTYMI ORAZ NADGABARYTAMI.
Naszym zdaniem chodzi o coś innego niż łamanie Ustawy prawo geologiczno-górnicze i działanie bez zezwolenia, ponieważ prace trwały zaledwie jeden miesiąc; nie sposób w tak krótkim czasie stwierdzić ich szkodliwość dla środowiska, tym hardziej, że rekultywacja była prowadzona na terenie zalegania odpadów poeksploatacyjnych. Może raczej chodzi o prywatne układy pewnej firmy z Bielska Białej z policją i prokuraturą? A może jeszcze ktoś chciał na tym zarobić, tylko nie wiedział, jak przyjść po łapówkę?
Tak czy inaczej wstrzymanie prac przez prokuraturę:
SPOWODUJE
PRZEDOSTANIE SIĘ SKAŻEŃ
DO ZBIORNIKA WODY PITNEJ
I TO PROKURATURA
W BYTOMIU BĘDZIE
ODPOWIEDZIALNA
ZA TEN STAN,
A DOKŁADNIE
PROKURATOR
PIOTR WOLNY.
(na zdjęciu po prawej)
Jeśli jesteś mieszkańcem Tarnowskich Gór, Bytomia, Gliwic lub innych miejscowości zaopatrywanych przez Główny Zbiornik Wód Podziemnych T2 i nagle przestanie ci smakować woda, którą pijesz, zadzwoń do prokuratora Wolnego, (…on postawi: ci zarzut). Na zdrowie!
Tomasz Marylski


